← Wróć na blog Nowa strona bez utraty pozycji w Google: jak przenieść serwis krok po kroku

Nowa strona wygląda lepiej i ładuje się szybciej, a mimo to po kilku tygodniach zapytań z Google jest mniej niż przedtem. Powód bywa prosty: wyszukiwarka miała w indeksie stare adresy, a po przełączeniu zastała pod nimi błąd 404 albo zupełnie inną treść. W tym wpisie opisujemy, jak przenieść stronę, żeby do tego nie doszło. Opieramy się na dokumentacji Google i pokazujemy to na przykładzie dwóch ostatnich przenosin, które prowadziliśmy: bloga kancelarii, w którym nie zmienił się ani jeden adres, i zmiany domeny naszej własnej strony.

W skrócie

  • Google pamięta adresy, nie firmę. Pozycję w wynikach ma konkretny adres z konkretną treścią. Gdy adres znika, jego pozycja znika razem z nim.
  • Najbezpieczniej jest nie zmieniać adresów. Wtedy nie potrzeba żadnych przekierowań. Tak przenieśliśmy na przykład blog kancelarii prawnej: każdy ze 188 wpisów zachował swój adres URL, z tą samą ścieżką co do znaku.
  • Gdy adresy muszą się zmienić, każdy stary adres dostaje stałe przekierowanie 301 na swój odpowiednik. Google podaje, że takie przekierowania nie powodują utraty PageRank.
  • Przekierowanie wszystkiego na stronę główną to błąd. Google może je potraktować jak brakującą stronę (tak zwany soft 404).
  • Przy zmianie domeny dochodzi zgłoszenie w Search Console, w narzędziu „Zmiana adresu". Robi się je zaraz po włączeniu przekierowań.
  • Wahania pozycji po przenosinach są normalne. Google mówi o kilku tygodniach lub więcej, a przekierowania każe utrzymywać co najmniej rok.

Co Google pamięta o Twojej stronie?

Wyszukiwarka nie ocenia „strony firmy" jako całości. W indeksie trzyma pojedyncze adresy, a przy każdym z nich treść, tytuł, opis, linki prowadzące do niego z innych stron i historię z poprzednich lat. Jeśli podstrona /oferta/remonty-lazienek.html jest od pięciu lat na pierwszej stronie wyników, to tę pozycję ma ten adres z tą treścią, a nie Twoja firma.

Wymiana strony potrafi zmienić cztery rzeczy tego samego dnia:

  • Adresy. Nowy system układa je po swojemu i /oferta/remonty-lazienek.html staje się /uslugi/lazienki.
  • Treść i nagłówki. Teksty pisane od nowa, krótsze, pod nowy projekt graficzny.
  • Tytuły i opisy, czyli to, co widać w wynikach wyszukiwania.
  • Ustawienia techniczne: plik robots.txt, znacznik noindex, mapa strony, linki w menu.

Każda z tych zmian osobno może obniżyć pozycje. Gdy zajdą razem, po miesiącu trudno ustalić, która zaszkodziła. Dlatego przeprowadzkę planujemy tak, żeby Google zobaczył jak najmniej różnic naraz.

Trzy scenariusze i to, czego każdy wymaga

Zakres pracy zależy od tego, co się zmienia. Zanim zaczniesz, ustal, w którym wierszu tej tabeli jest Twoja strona.

Co się zmieniaCo trzeba zrobićRyzyko dla pozycji
Technologia i wygląd, adresy zostająPrzenieść treść, tytuły i opisy bez zmian. Sprawdzić robots.txt i mapę strony. Przekierowania nie są potrzebne.Najmniejsze
Adresy, domena zostajeLista starych adresów, odpowiednik dla każdego i przekierowania 301. Narzędzie „Zmiana adresu" nie jest do tego przeznaczone.Średnie
DomenaTo samo co wyżej, a do tego „Zmiana adresu" w Search Console i opłacona stara domena przez co najmniej rok.Największe

Gdy adresy zostają: 188 wpisów i ani jednego przekierowania

Blog Kancelarii Prawnej LEGATO, prawnyblog.pl, przez lata stał na starej Joomli. Wpisy odpowiadają na konkretne pytania prawne i codziennie przyprowadzają czytelników z wyszukiwarki, więc przy przenosinach na nową technologię było jedno twarde założenie: Google ma nie zauważyć przeprowadzki.

Przenieśliśmy 188 wpisów pod tymi samymi adresami. Tytuły i opisy widoczne w wynikach przepisaliśmy jeden do jednego, razem z tymi, które w Joomli były ustawione inaczej niż nagłówek wpisu. Na koniec automat porównał nową wersję z oryginałem: 184 ze 186 sprawdzonych wpisów zgadzały się co do znaku, a dwie różnice były celowe. Zdjęcia pobraliśmy na nowy serwer, żeby nic nie zależało od starego hostingu.

Skoro adresy zostały, nie było czego przekierowywać ani zgłaszać, a blog zachował wypracowane pozycje. Całość opisaliśmy w case study prawnyblog.pl.

Wniosek jest prosty: zanim ktoś zaprojektuje dla Twojej strony nowe adresy, zapytaj, czy naprawdę muszą być nowe. Stary adres z ruchem jest wart więcej niż ładny adres bez historii.

Gdy zmienia się domena: przenosiny naszej własnej strony

W kwietniu 2026 roku przenieśliśmy własną stronę z kozubek.info na studiokozubek.pl. Tu adresów nie dało się zachować: zmieniała się domena, technologia i cała treść, bo stara strona stała na Joomli i od lat nie była rozwijana. Przeprowadzka wyglądała tak:

  • Z Search Console wyeksportowaliśmy listę adresów starej domeny, które Google faktycznie odwiedzał. Było ich dwanaście, w tym pięć z wersji angielskiej.
  • Każdy z nich dostał odpowiednik tematyczny: /kontakt.html prowadzi na /kontakt, /portfolio.html na /case-studies, /cennik.html na /wycena-projektu, a /en/portfolio-eng.html na /en/case-studies. Cała mapa ma trzynaście pozycji.
  • Przekierowania ustawiliśmy przed starym serwerem, na poziomie usługi obsługującej domenę. Stary hosting można wyłączyć, a one działają dalej.
  • Po włączeniu sprawdziliśmy adresy z mapy jeden po drugim: każdy odpowiadał kodem 301 i prowadził tam, gdzie miał.
  • Obie domeny są zweryfikowane w Search Console, a dla starej zgłoszona jest „Zmiana adresu" na nową.

Adresy spoza mapy, czyli pozostałości po starym systemie bez ruchu i bez odpowiednika, prowadzą na stronę główną. Przy podstronach z ruchem byłby to błąd, o którym piszemy niżej. Przy takich resztkach to rozsądne minimum.

Zmiana domeny to scenariusz z największym ryzykiem. Nawet przy poprawnych przekierowaniach nowa domena potrzebuje czasu, żeby odzyskać widoczność starej. Jeśli więc nie musisz zmieniać domeny, nie rób tego przy okazji nowej strony.

Przeniesienie strony krok po kroku

  1. Spisz adresy, które pracująŹródła są cztery: raport Skuteczność w Search Console (dane z ostatnich 16 miesięcy), raport Strony z adresami w indeksie, obecna mapa strony i raport Linki z adresami, do których prowadzą inne witryny. Z tego powstaje jedna lista. Jeśli Twojej strony nie ma jeszcze w Search Console, dodaj ją jak najwcześniej przed przenosinami, bo Google zaczyna zbierać te dane w chwili dodania.
  2. Ustal, które adresy mogą zostaćDomyślna odpowiedź brzmi: wszystkie. Każdy zachowany adres to jedno przekierowanie mniej i jedno ryzyko mniej.
  3. Dla pozostałych przygotuj mapęArkusz, w którym obok każdego starego adresu stoi nowy. Jeden wiersz, jeden adres, a odpowiednik ma być o tym samym. Podstrona o remontach łazienek prowadzi na nową podstronę o łazienkach, nie na ogólną ofertę.
  4. Przenieś tytuły, opisy i treść podstron z pozycjamiBez poprawiania przy okazji. Na redakcję przyjdzie czas, gdy ruch się ustabilizuje.
  5. Sprawdź wersję roboczą przed startemWersja robocza powinna być zamknięta przed wyszukiwarką, a wersja produkcyjna otwarta. Sprawdź, czy po starcie nie został znacznik noindex i czy robots.txt nie blokuje plików potrzebnych do wyświetlenia strony, na przykład skryptów albo fragmentów z menu.
  6. Przełącz stronę i włącz przekierowania tego samego dniaStałe, czyli 301 albo 308, nie tymczasowe 302. Google radzi też wybrać okres, w którym ruch jest mniejszy.
  7. Przetestuj każdy adres z mapyMa odpowiedzieć kodem 301 i trafić w cel jednym skokiem, bez przystanków po drodze.
  8. Tego samego dnia zajrzyj do Search ConsolePrześlij nową mapę strony i sprawdź kilka adresów testem na żywo. Przy zmianie domeny od razu zgłoś „Zmianę adresu".
  9. Popraw linki, na które masz wpływProfil Firmy w Google, media społecznościowe, katalogi branżowe, stopki w mailach. Przekierowanie zadziała, ale link prowadzący prosto do celu jest pewniejszy.
  10. Pilnuj przez rokPrzekierowania zostają co najmniej rok, a najlepiej na stałe. Stara domena musi być przez ten czas opłacona. Raz na kilka tygodni zajrzyj do raportu Strony i sprawdź, czy nie rośnie liczba adresów z błędem 404.

Błędy, które kosztują najwięcej

  • Wszystko na stronę główną. Google pisze wprost, żeby nie przekierowywać wielu starych adresów w jedno nietrafne miejsce, bo może to potraktować jako soft 404, czyli stronę, której nie ma.
  • Przekierowanie tymczasowe zamiast stałego. Kod 302 mówi wyszukiwarce, że stary adres jeszcze wróci.
  • Blokada z wersji roboczej zostaje po starcie. Jeden znacznik noindex albo jedna linia w robots.txt wystarczy, żeby nowa strona nie weszła do indeksu. Inna linia w tym samym pliku potrafi zablokować pliki, z których strona składa menu, i wtedy Google nie widzi linków do podstron.
  • Zmiana adresu zgłoszona po czasie albo wcale. Przy zmianie domeny to zgłoszenie informuje Google o przenosinach i ułatwia przeniesienie wyników ze starej witryny do nowej.
  • Nowe tytuły, bo ładniej brzmią. Tytuł jest częścią tego, za co podstrona ma pozycję.
  • Wyłączony stary hosting albo nieopłacona stara domena. Przekierowania znikają razem z nimi, często po cichu, rok po przeprowadzce.
  • Łańcuch przekierowań. Stary adres prowadzi na pośredni, pośredni na nowy. Każde ogniwo to miejsce, w którym coś może przestać działać.
  • Brak punktu odniesienia. Jeśli przed przeprowadzką nie zapiszesz pozycji i ruchu, po niej nie da się stwierdzić, czy coś przepadło.

Czego się spodziewać po przełączeniu?

Google uprzedza, że podczas przenoszenia witryny mogą wystąpić tymczasowe wahania pozycji, a przy witrynach średniej wielkości potrzebuje kilku tygodni lub więcej, żeby zacząć pokazywać nowe adresy. Przez ten czas nie zmieniaj treści, tytułów ani adresów po raz drugi, bo każda kolejna zmiana wydłuża okres, w którym nie wiadomo, co działa.

Zgłoszenie „Zmiany adresu" jest widoczne w Search Console przez 180 dni. Jeśli po kilku tygodniach nowe adresy nadal nie pojawiają się w wynikach, przyczyny szukaj w raporcie Strony i w teście adresu na żywo. Tam widać, czy Google w ogóle dotarł do podstrony, co na niej zobaczył i których plików nie mógł pobrać.

Zastrzeżenie: zalecenia Google podajemy za dokumentacją Google Search Central (przenoszenie witryny ze zmianą adresów URL) i pomocą Search Console (narzędzie Zmiana adresu), stan na 6 października 2026. Pozycji po przeprowadzce nikt nie zagwarantuje, my też nie. Da się natomiast dopilnować, żeby wyszukiwarka nie musiała niczego zgadywać.

Krótko na koniec

Jeśli planujesz nową stronę, zacznij od listy adresów, a nie od projektu graficznego. Zapytaj wykonawcę o trzy rzeczy: skąd weźmie listę obecnych adresów, co stanie się z każdym z nich i kto po starcie sprawdzi Search Console. Brak odpowiedzi na którekolwiek z tych pytań to sygnał, że o pozycjach nikt w projekcie nie myśli.

U nas lista adresów i przekierowania są częścią pracy nad nową stroną internetową, a o tym, co robimy z widocznością po starcie, piszemy w ofercie pozycjonowania. Jeśli nie wiesz, na czym stoi Twoja obecna strona, zacznij od bezpłatnego sprawdzenia. A jeśli wahasz się, czy w ogóle ją wymieniać, przeczytaj rachunek na trzy lata: aktualizować czy budować od nowa.